Pełna wersja

Zmierzyli siÄ™ z ortografiÄ…

2018-03-15 09:48

Joanna Maciocha z I LO im. ONZ w BiÅ‚goraju i Alicja Dziwura z Gimnazjum we Frampolu wypadÅ‚y najlepiej w finale XIX Powiatowego Konkursu Ortograficznego "Żółty Orzech", który odbyÅ‚ siÄ™ 14 marca, w Regionalnym Centrum Edukacji Zawodowej w BiÅ‚goraju.

Powiatowy Konkurs Ortograficzny "Żółty Orzech" organizowany jest przez Regionalne Centrum Edukacji Zawodowej w Biłgoraju od 1999 roku. Celem konkursu jest nie tylko sprawdzenie znajomości ortografii, ale też propagowanie kultury, historii, obyczajów i tradycji regionu, do których nawiązuje treść dyktand.

W tegorocznej edycji organizatorzy postanowili odwołać się do setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Do napisania było dyktando pt. “Polaków znane i nieznane drogi ku wolności" autorstwa Teresy Kłosek, nauczyciela RCEZ.

WYNIKI

Wyróżnienia:
Natalia Pawlos, Szkoła Podstawowa w Korytkowie Dużym
Damian Chołyst, I Liceum Ogólnokształcące im. ONZ w Biłgoraju

Szkoły gimnazjalne:
I miejsce - Alicja Dziwura, Gimnazjum w Samorządowym Zespole Szkół we Frampolu
II miejsce - Małgorzata Radomska, Gimnazjum w Samorządowym Zespole Szkół we Frampolu
III miejsce - Aleksandra Kolbuch, Gimnazjum nr 3 z Oddziałami Integracyjnymi w Biłgoraju

Szkoły ponadgimnazjalne:
I miejsce - Joanna Maciocha, I Liceum Ogólnokształcące im. ONZ w Biłgoraju
II miejsce - Martyna Kryń, Regionalne Centrum Edukacji Zawodowej w Biłgoraju
III miejsce - Ewelina Post, Zespół Szkół Budowlanych i Ogólnokształcących w Biłgoraju

Prezentujemy treść dyktanda finałowego:

"Polaków znane i nieznane drogi ku wolności

Ilekolwiek bądź razy przygotowujecie się do dyktanda, tylekroć zastanawiacie się zapewne, jakiż to tym razem będzie temat i jakie trudne wyrazy należałoby zapamiętać. Otóż nietrudno się domyślić, że w roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości treść dyktanda z pewnością nie będzie błaha i krotochwilna. W całym kraju, od Morza Bałtyckiego do Tatr, w mnóstwie prelekcji, mini wykładów oraz ekstraakademii przypomina się bohaterów, którzy odgrywają niebagatelną rolę w kształtowaniu tożsamości narodowej, takich jak Józef Piłsudski i Władysław Anders czy ludzi bądź co bądź ważnych dla kultury, jak choćby Ignacy Paderewski albo kardynał Adam Sapieha.

Ale droga do suwerenności Rzeczypospolitej Polskiej była też okupiona gehenną ludzi mniej znanych, cichych bohaterów lat okupacji hitlerowskiej, którzy nigdy nie pogodzili się z jarzmem niewoli i nie podjęli kolaboracji, natomiast prężnie działali w strukturach Podziemnego Państwa Polskiego i Armii Krajowej.

Niewątpliwie osobą obdarzoną nieprzeciętnym hartem ducha, która nigdy nie pogrążyła się w chaosie wartości była Wanda Wasilewska, pseudonim /ps./ Wacek. Pełna energii i charyzmy, już we wczesnej młodości zaangażowała się w działalność harcerską, a później konspiracyjną. "Nieraz jej inteligencja i uroda ratowały ją z niebywałych opresji" - pisał profesor Jerzy Markiewicz w opowiadaniu pt. "Kapral Wacek". Ta dwudziestojednoletnia, niezwykle radosna i ponadprzeciętnie uzdolniona dziewczyna pełniła funkcję komendantki Wojskowej Służby Kobiet, brała udział w heroicznych akcjach bojowych, nieznużenie opiekowała się rannym, wręcz legendarnym dowódcą partyzanckim - porucznikiem /por./ Konradem Bartoszewskim "Wirem", częstokroć dokonywała przerzutów broni z Krzeszowa do oddziału w Lasach Janowskich. W czerwcu 1944 roku w okolicach Gozdu Huciańskiego nowo mianowana kapral "Wacek" wraz z grupą elewów z leśnej szkoły majora /mjr/ "Żbika" wpadła w ręce najeźdźcy, mimo ukrycia w niby-idealnie zamaskowanym leśnym bunkrze. Przewieziono ją do siedziby biłgorajskiego gestapo, po czym poddano nieludzkiemu przesłuchaniu. Nieugięta, została rozstrzelana na Rapach, nie zdradziwszy nikogo, bezkompromisowa, i jakkolwiek to górnolotnie zabrzmi, do końca wierna żołnierskiej przysiędze.

Dla uczczenia pamięci ofiar tamtego zdehumanizowanego czasu, ulica, przy której znajdowała się katownia gestapo w Biłgoraju, została nazwana imieniem Wandy "Wacek" Wasilewskiej".

Red.