Pełna wersja

Kradzież na randce

2018-04-24 12:46

Romantyczna randka w scenerii zwierzynieckiego parku zakończyła się dla mieszkanki powiatu biłgorajskiego utratą telefonu. Jak czasami w życiu bywa, okazało się, że mężczyźnie chodziło o coś zupełnie innego niż kobiecie. Podczas miłosnych uścisków i pocałunków randkowicz zabrał jej telefon, a później nie chciał się przyznać do swojego czynu. Zdruzgotana kobieta powiadomiła policjantów, którzy odnaleźli telefon w odzieży mężczyzny. Za swoje postępowanie nieuczciwy amant odpowie przed sądem.

W ubiegłą środę 27-letnia mieszkanka powiatu biłgorajskiego poinformowała policjantów z Posterunku Policji w Zwierzyńcu o kradzieży telefonu. Rozżalona kobieta mówiąc o okolicznościach zdarzenia powiedziała, że do kradzieży doszło podczas randki z jej bliskim znajomym. Spotkali się w romantycznej scenerii zwierzynieckiego parku. Otaczająca przyroda, alkohol oraz miłe gesty 21-latka spowodowały, że kobieta straciła czujność. Wykorzystał to jej partner i podczas uścisków i całowania z kieszeni zabrał telefon. Kiedy się zorientowała co się stało, chciała wyjaśnić sprawę z ukochanym. Jednak on oburzony oskarżeniami odszedł z miejsca spotkania.

Zmartwiona całą sytuacją kobieta o utracie telefonu powiadomiła zwierzynieckich policjantów. W czasie gdy rozmawiała z mundurowymi, zauważyła idącego ulicą sprawcę kradzieży. Okazał się nim być, znany tamtejszym policjantom, 21-letni mieszkaniec gminy Zwierzyniec. Na swoim koncie miał już wcześniejsze kradzieże. Zapytany o zaistniałą sytuację poinformował, że i owszem randkował z 27-latką, jednak kategorycznie zaprzeczył twierdzeniom, że dokonał kradzieży. Zmienił zdanie, kiedy policjanci w wyniku przeszukania jego odzieży odnaleźli skradziony telefon ukryty w bieliźnie.

Skradzione mienie wróciło do właścicielki. 21-latek za kradzież odpowie przed sądem.

D.K-B