Pełna wersja

Komplet punktów zostaje w Biłgoraju

2025-12-29 08:17

Spotkanie Galiczanki Lwów z Enea MKS Gniezno w ORLEN Superlidze Kobiet dostarczyło kibicom ogromnych emocji i potwierdziło, że Biłgoraj staje się miejscem wyjątkowo trudnym dla ligowych rywali. Choć wynik 37:35 sugeruje ofensywny festiwal, mecz miał znacznie głębszy przebieg - od momentu, gdy lwowianki przejęły inicjatywę, prowadzenia nie oddały już do samego końca, mimo dramatycznej końcówki.

Początek spotkania był wyrównany i dynamiczny. Wynik otworzyły szybko Zofia Bartkowiak i Diana Dmytryszyn, a przez pierwsze minuty obie drużyny odpowiadały sobie skutecznie, grając odważnie i bez kalkulacji. Przełom nastąpił w 12. minucie, gdy Galiczanka wyraźnie podniosła tempo gry. Od tego momentu lwowianki zaczęły kontrolować wydarzenia na parkiecie, skutecznie wykorzystując szybkie ataki i coraz lepiej funkcjonującą grę kombinacyjną.

Seria trafień pozwoliła gospodyniom odskoczyć na 10:7, a przewaga systematycznie rosła. Galiczanka imponowała ofensywą i pewnością w rozegraniu, dzięki czemu do przerwy różnica wzrosła aż do sześciu bramek. Co istotne, od 12. minuty to właśnie zespół ze Lwowa nieprzerwanie prowadził, narzucając rywalkom swoje warunki gry.

Druga połowa przyniosła jeszcze więcej emocji i bramek. Mecz stał się otwarty, momentami wręcz szalony, a tempo nie spadało ani na chwilę. Svitlana Havrysh po raz kolejny potwierdziła swoją znakomitą dyspozycję, zdobywając aż 12 bramek i będąc liderką ofensywy Galiczanki. Duże wsparcie otrzymała od Diany Dmytryszyn, która dołożyła 7 trafień, pokazując doświadczenie i instynkt strzelecki, za które w przeszłości sięgała po koronę królowej strzelczyń Superligi.

Gniezno nie rezygnowało i do samego końca próbowało odwrócić losy meczu. W końcówce, przy wsparciu dobrej postawy Aleksandry Hypki w bramce, która zanotowała 9 obron, przyjezdne zdołały zmniejszyć straty nawet do trzech bramek. W hali zrobiło się nerwowo, a napięcie sięgnęło zenitu. Galiczanka zachowała jednak spokój, konsekwencję w ataku i zimną krew w kluczowych momentach, nie pozwalając rywalkom na pełny powrót do gry.

Ostatecznie zwycięstwo 37:35 potwierdziło ofensywną siłę Galiczanki i jej dojrzałość w zarządzaniu meczem pod presją. To kolejny sygnał, że lwowianki potrafią nie tylko narzucać tempo, ale również dowozić wygraną w spotkaniach o wysokiej intensywności.

Galiczanka Lwów - Enea MKS Gniezno. 37:35 (19:14)

Galiczanka Lwów:

Havrysh - 12, Dmytryszyn - 7, Prokopiak - 5, Markevicz - 4, Kozak - 4, Tkacz - 3; Kolodiuk - 2

Kary: 7 × 2 min

Karne: 3

Enea MKS Gniezno: Fegic - 8; Cygan - 6; Bartkowiak - 6; Lipok - 5; Łęgowska - 4; Nurska - 2; Hartman - 2; Głębocka - 2;

Kary: 7 x 2 min

Karne: 10

Sędziowie: Maciej Maleczko, Krzysztof Paczyński

Wasyl Turczyn