Sprawa organizacji ruchu na przebudowywanej ul. Zamojskiej trafiła do władz miasta. Jak się okazuje korzystający ze stacji paliw będą mogli wyjechać jedynie w stronę Zamościa, nie będzie możliwości skrętu w lewo, czyli w stronę centrum miasta. Właściciel boi się, że to spowoduje wymierne straty materialne.
Problem ten poruszyła podczas jednej z poprzednich sesji radna Danuta Łosiewicz, która wnioskowała o zmianę organizacji ruchu. Mówiła, że nie wszyscy przyjeżdżający na tę konkretną stację, będą chcieli jechać w stronę Zamościa, część, a może i większość kierowców z pewnością zechce wrócić do miasta.
- Musimy postępować zgodnie z wymogami obecnych przepisów, mówiących o bezpieczeństwie ruchu na drogach tej klasy. Instytucja, która odpowiada za bezpieczeństwo ruchu drogowego tj. zarządca drogi, po zasięgnięciu opinii Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, nie wyraził zgody w tym konkretnym przypadku na skręt w lewo, w kierunku miasta - wyjaśnił podczas ostatniej sesji Rady Miasta wiceburmistrz Biłgoraja Michał Dec.
A jaki był powód wydania takiej decyzji? W pobliżu znajduje się skrzyżowanie, w związku z czym może dochodzić do kolizji. Nie oznacza to, że kierowcy będą musieli jechać w kierunku Zamościa aż do rogatek miasta, by zawrócić. Za stacją znajduje się kilkuset metrowa droga wewnętrzna, która połączona jest z ul. Zamojską i daje możliwość skrętu w lewo.
- Dla przykładu, ci którzy tankują swoje samochody na ul. Janowskiej, również muszą wyjechać tę samą drogą, którą wjechali, to są sprawy nie do przeskoczenia. Prawie codziennie jestem na ul. Zamojskiej i muszę przyznać, że słyszę różne głosy ze strony mieszkańców. Przeważają jednak opinie pozytywne, ludzie cieszą się, że ta droga w końcu nabiera odpowiedniego wyglądu - dodał burmistrz Dec.
Zaznaczył również, że jeśli tylko jest to możliwe problemy mieszkańców związane z projektem ulicy, przy uzgodnieniu z projektantem, są rozwiązywane, po to by wprowadzić ułatwienia dla najbardziej zainteresowanych.