
W Wigilię Bożego Narodzenia na drodze krajowej nr 74 w miejscowości Krzemień doszło do niecodziennej sytuacji. Jeden z ratowników medycznych, jadący na nocny dyżur podstacji we Frampolu, zauważył wystraszonego psa błąkającego się po ruchliwej trasie.
Zwierzę było narażone na potrącenie i wychłodzenie, ponieważ temperatura spadła do - 10°C. Ratownik zatrzymał samochód w bezpiecznym miejscu i zabrał psa do auta.
Pies trafił na podstację pogotowia, gdzie ratownicy z nocnej oraz dziennej zmiany z 24 i 25 grudnia zapewnili mu schronienie. Zwierzę przebywało z nimi podczas dyżurów i było pod stałą opieką. O sytuacji poinformowano także lokalne grupy społecznościowe z nadzieją na odnalezienie właściciela.
Gdy nie było odzewu, ratownik zdecydował się zabrać psa do domu. Tam zwierzę zostało nakarmione i mogło spokojnie przeczekać noc w ciepłych warunkach. Około godziny 21 zgłosił się właściciel psa, który zapowiedział, że 26 grudnia odbierze swojego pupila.
Właściciel wyjaśnił, że pies najprawdopodobniej został spłoszony przez osoby odpalające fajerwerki w Wigilię Bożego Narodzenia. Warto przypomnieć, że decyzją wojewody na terenie całego województwa obowiązuje zakaz używania fajerwerków do końca stycznia 2026 roku. Wyjątkiem są jedynie dni 31 grudnia i 1 stycznia.
Ta sytuacja pokazuje, jak groźne dla zwierząt mogą być wybuchy petard. Dzięki szybkiej reakcji ratownika oraz zaangażowaniu całego zespołu pogotowia pies bezpiecznie wróci do swojego domu.
Zaginął Rio. Właściciele proszą o pomoc [AKTUALIZACJA]
Postępowanie w sprawie martwego psa